Recenzja - Czerwona Królowa
Witajcie w pierwszej recenzji na moim nowym książkowym blogu! Nie przedłużając, zaczynamy..
Czerwona Królowa, czyli debiutancka powieść fantasy pióra Victorii Aveyard swoją premierę miała już w lutym 2015 roku, jednak wyjątkowy szał na nią utrzymuje się jeszcze do września. Promocja tej książki odbywała się na masową skalę, księgarnie zasypywały nas promocjami, przedpremierowymi wysyłkami, reklamowano ją WSZĘDZIE. Jestem pewna, że większości z was choć raz obił się o uszy ten tytuł i nic dziwnego. Jednak w czym tkwi fenomen tej książki? Czy naprawdę jest ona warta przeczytania?
"Powstańmy! Czerwoni niczym świt."
Tytuł oryginału: Red Queen
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska
Liczba stron: 488
"Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie."
Główna bohaterka, Mare Molly Barrow, to typ buntowniczki. Jest świetnym kieszonkowcem i potrafi okraść kilka osób w ciągu paru minut. Powód jest prosty - w kraju panują straszne warunki. Świat podzielony jest na Srebrnych - arystokratów, bogaczy z niesamowitymi umiejętnościami jakie daje im srebrna krew, oraz Czerwonych - zwykłych ludzi, zmuszonych do służenia i ciężkiej pracy. Trzech jej braci zostało wysłanych do wojska, a ojciec jest ciężko okaleczony po powrocie z wojen. Ma ona również młodszą siostrę - Gisę, która jest utalentowaną szwaczką. Pewnego dnia zdarza się tragedia, która niczym efekt motyla, odmieni jej życie. Trafia ona do pałacu króla, gdzie ma zostać służącą. Jednak niespodziewany zbieg wydarzeń obraca cały świat który znała, do góry nogami. Zagraża jej śmierć, a każdy jej ruch jest uważnie obserwowany. Ma ona moc. Moc, która może zniszczyć fundamenty państwa i cały system, który dotychczas zbudowano.
"Potężni są ci, którzy wyglądają na potężnych."
Jest to dystopiczna opowieść o buncie przeciwko podziałom i władzy. Brzmi
znajomo? Rzuca się w oczy duże podobieństwo do bestsellerowych "Igrzysk
Śmierci" Suzanne Colinns czy "Rywalek" Kiery Cass, a i podczas
czytania, fabuła wydaje się przewidywalna i przyprawia o uczucie déjà vu. Mimo to, nie dajcie się zwieść negatywnym opiniom. Czerwona Królowa wrzuciła mnie w wir wydarzeń i poturbowaną wyrzuciła po skończeniu książki. Wszystko dzieje się tak szybko, pojawia się tu tyle uczuć i zwrotów akcji, że nie miałam czasu nawet odetchnąć, a co dopiero iść przygotować sobie kolejną herbatę! Bohaterowie są różni i ich charaktery zmieniają się przez całą powieść. Nie raz wręcz umierałam z ciekawości czego dowiem się na kolejnej stronie i zmuszałam się do nie opuszczania cennych opisów. A uwierzcie mi, cały świat jest opisany w tak cudowny sposób, że bez problemu wyobraziłam sobie całe miasta, domy, czy areny. Pisana jest lekkim i przyjemny językiem. Dialogi są często zabawne, a innym razem doprowadzają na skraj rozpaczy.
"Słowa mogą kłamać."
Podsumowując, Czerwona Królowa to walka o wartości, za które można poświęcić wszystko. O rodzinę, wolność, godność i miłość. Pokazuje nam, że ludzie są gotowi zrobić wszystko dla władzy, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto wznieci ogień rewolucji. Że jeden człowiek może zaważyć o wygranej, jedna iskra może wzniecić płomień.
"Każdy może zdradzić każdego."
Polecam gorąco tę cudowną książkę, która może zawrócić w głowie dosłownie każdemu. Wystarczy sięgnąć po nią, a na pewno nie pożałujecie. :)
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Czerwona Królowa".

